WYDARZENIA

WIELKOPOSTNE DNI SKUPIENIA

2020-04-08
Kategoria:   2020
Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 r. o godz. 3:00 w nocy, w małej wiosce Zuzela położonej na ziemi nurskiej na pograniczu Podlasia i Mazowsza. Jeszcze tego samego dnia został ochrzczony w miejscowym kościele pw. Przemienia Pańskiego w Zuzeli. Oprócz rodziców i chrzestnych, świadkiem tego wydarzenia był ks. Antoni Lipowski, który zapisał stosowną adnotację w księgach parafialnych oraz chrzcielnica, która stoi w tym miejscu do dnia dzisiejszego. Na chrzcie św. nadano mu imię Stefan. Był on drugim dzieckiem, a jednocześnie pierwszym i jednym synem Państwa Wyszyńskich. Miał jeszcze pięcioro rodzeństwa – same siostry.
Jego rodzice Stanisław – miejscowy organista oraz Julianna z domu Karp przekazali swoim dzieciom wartości religijne, zwłaszcza kult do Najświętszej Maryi Panny. Tata pielgrzymował na Jasną Górą, a mama do Wilna. Wizerunki tych dwóch Madonn wisiały w domu Państwa Wyszyńskich. Rodzice uczyli także dzieci polskiej historii i kultury, m.in. z zakazanej wówczas przez władze zaboru rosyjskiego książki: „24 obrazki z dziejów polskich”.

W 1910 r. pełna radości rodzina przeniosła się do Andrzejewa. Wiązało się to z większym mieszkaniem i lepszą pracą dla Stanisława, poza tym Julianna spodziewała się szóstego dziecka. Niestety ten rok okazał się bardzo tragiczny dla Rodziny Państwa Wyszyńskich. 31 października 1910 r. w wieku 33 lat zmarła na skutek powikłań poporodowych Julianna, a kilka dni później jej najmłodsza córeczka Zosia. Obie zostały pochowane na miejscowym cmentarzu. W tym samym 1910 r. Stefan przystąpił do I Komunii św. był już wówczas uczniem szkoły w Andrzejewie, a później kontynuował naukę w Warszawie, Łomży oraz Włocławku, w 1920 r. przekroczył w tym mieście próg Seminarium Duchownego. Szczególnie zachwycił się wykładami ks. prof. Stanisława Adamskiego, wykładowcy nauk społecznych w tym m.in.: marksizmu. Zaowocuje to następnie w jego życiu pogłębionymi badaniami w tych dziedzinach, w odniesieniu do nauki społecznej Kościoła. 3 sierpnia 1924 r. w jednym z bocznych ołtarzy włocławskiej katedry przyjął święcenia kapłańskie z rąk bpa pomocniczego Wojciecha Owczarka. Na obrazku prymicyjnym napisał znamienne słowa, które będę mu towarzyszyć w jego posłudze duszpasterskiej do końca życia: „Jam głos wołający na puszczy, prostujcie drogę Pańską”. Mszę św. prymicyjną odprawił na Jasne Górze 5 sierpnia 1924 r. przed cudownym wizerunkiem Maryi, w święto Matki Bożej Śnieżnej. Odtąd jego związek z Jasną Górą będzie miał szczególne względy w jego życiu kapłańskim, biskupim, jak i prymasowskim.
Po święceniach objął obowiązki wikarego przy katedrze włocławskiej. Po roku został wysłany na dalsze studia przez swojego przełożonego ks. bpa Stanisława Zdzitowskiego na KUL do Lublina. Studiował prawo na Wydziale Prawa Kanoniczego, uczęszczał na wykłady ks. prof. Antoniego Szymańskiego dotyczące katolickich nauk ekonomiczno-społecznych. Rozprawę doktorską obronił 1929 r. u ks. prof. Jana Wiślickiego. Podczas studiów angażował się w różne studenckie organizacje, m.in.: Stowarzyszenie Młodzieży Katolickiej „Odrodzenie” oraz Bratnią Pomoc. Po studiach odbył podróż naukowo-studyjną po krajach Europy, obejmujących m.in.: Włochy, Austrię, Francję, Belgię, Holandię czy Niemcy. Po przyjeździe do Polski objął obowiązki wikarego w parafii Świętej Rodziny w Przedczu Kujawskim. Zajmował się katechezą. Opublikował artykuł na podstawie swoich zagranicznych podróży, pt.: „Typy Akcji Katolickiej za granicą”. Po roku objął ponowie obowiązki wikariusza przy katedrze włocławskiej. Został także profesorem w seminarium duchownym. Wykładał m.in.: prawno kanoniczne, katolicką naukę społeczną, socjologię. Był sekretarzem, a później redaktorem „Ateneum Kapłańskiego”. W latach 1931-1939 opublikował 109 artykułów. Był księdzem szukającym ludzi. Włocławek to przede wszystkim miasto robotnicze, o silnych związkach z socjalizmem, wobec powyższego ks. Wyszyński organizował dla robotników Chrześcijańskie Związki Zawodowe, Chrześcijański Uniwersytet Ludowy. Pragnął aby studenci, przyszli kapłani, byli jeszcze bliżej spraw ludzi pracy to m.in. dlatego wymyślił dla nich pracownię socjologiczną, w której dzielili się swoją wiedzą z historii, geografii, prawa, ustawodawstwa pracy, katolickiej nauki społecznej i socjologii. Opiekował się Sodalicją Mariańską Ziemian Kujawsko-Dobrzyńskich, mówił im o poświęceniu i słuszności ich pracy. W swoich poglądach potrafił być bardzo stanowczy i radykalny domagał się m.in. częściowej parcelacji ziemi, co spotkało się z konfliktem z sanacyjnym wojewodą mazowieckim Stanisławem Twardo i odsunięciem ks. Wyszyńskiego na pewien czas od mówienia kazań. W 1933 r. pośredniczył między strajkującymi robotnikami, a właścicielami włocławskich fabryk. Do tego aktywnie działał w kurii biskupiej, był promotorem sprawiedliwości, obrońcą węzła małżeńskiego, oraz sędzią prosynodalnym. Jego zaangażowanie i pracowitość zauważył prymas August Hlond, który w 1938 r., powołał go do Rady Społecznej przy Prymasie Polski.

W 1939 r. wybuchła II wojna światowa, na prośbę bpa Karola Radońskiego, ks. Wyszyński, opuścił Włocławek z grupą najstarszego rocznika seminarium i udał się do Warszawy, a stamtąd do Lublina. Groziło mu aresztowanie. Wobec zaistniałej sytuacji przebywał w różnych miejscach: Bródnie w Warszawie, Wrociszewie, Kozłówce, Żułowie, Nastowie, Zarzeczu, Zakopanym i w końcu od drugiej połowy 1942 r. w Laskach koło Warszawy. Prowadził duszpasterstwo, nauczał na tajnych kompletach, m.in. kwestii dotyczących ustawodawstwa pracy. Po wojnie zaowocuje to napisaniem przez niego książki: „Duch pracy ludzkiej”, zakazanej przez ówczesne władze. Opiekował się grupą dziewczyn tzw. „ósemkami” Marii Okońskiej. Po wybuchu powstania warszawskiego brał udział w akcji o kryptonimie „Kampinos-Żoliborz” pod pseudonimem „Radwan III” – jego obowiązki były głównie związane z posługą w powstańczym szpitalu zorganizowanym w Laskach.

Po wojnie powrócił do Włocławka, gdzie objął obowiązki wykładowcy i ojca duchownego w seminarium duchownym, którego został rektorem. Początkowo mieściło się ono w Lubrańcu, gdzie ks. Wyszyński dodatkowo do powyższych funkcji był wikariuszem. Do tego z powodu braku kapłanów objął obowiązki proboszczowskie w Kłobii oraz w Zgłowięczce. Jakby było mało rozpoczął również wydawanie: „Kroniki Diecezji Włocławskiej” oraz pisma: „Ład Boży”, a po pewnym czasie wznowił: „Ateneum Kapłańskie”. W marcu 1946 r. ks. Wyszyński dowiedział się, że z woli papieża ma zostać ordynariuszem lubelskim. Po namyśle, zgodził się. Uroczyste święcenia odbyły się na Jasnej Górze 12 maja, a ingres do katedry lubelskiej miał miejsce 26 maja. Hasło biskupie jakie obrał to: „Soli Deo” z dopiskiem „Per Mario” „Samemu Bogu” „przez Maryję”. Bp Wyszyński był najmłodszym biskupem (45 lat) i jak wcześniej we Włocławku, tak teraz w Lublinie z nieopisaną energią oraz pracowitością przystąpił do przywrócenia duszpasterskiego życia zniszczonej diecezji. Odbudowywał kościoły, wznowił działalność Caritas i Instytutu Wyższej Kultury Religijnej, zachęcał do wspólnego programu duszpasterskiego, organizował rekolekcje dla kapłanów. Został wykładowcą i Wielkim Kanclerzem KUL-u. Był aktywnym członkiem episkopatu zasiadał m.in.: w Komisji Prasowej czy Komisji ds. Uniwersytetów.

22 października 1948 r. na skutek zakażenia, związanego z operacją wyrostka, zmarł prymas Hlond. Na łożu śmierci przekazał swój testament siostrze Maksencji i swojemu sekretarzowi ks. Antoniemu Baraniakowi. Kardynał życzył sobie, aby prymasem Polski, został młody bp lubelski ks. Wyszyński. List z ostatnią wolą prymasa, został przesłany do Watykanu, na ręce papieża Piusa XII. Bp Wyszyński po namyśle przyjął na siebie to duże wyzwanie. Władze komunistyczne zorganizowały dla niego swoiste „powitanie”, otóż gdy wracał z ingresu z Gniezna do Warszawy, na wysokości miejscowości Września, 5 lutego 1949 r., przygotowały zamach na jego życie, rozciągając między drzewami stalową linę. Prymas spontanicznie kazał jednak kierowcy pojechać inną drogą. W miejscu zorganizowanej pułapki doszło do wypadku samochodu ciężarowego.

Mimo dużego ataku na Kościół objawiającego się m.in.: aresztowaniami księży, zakonnic, zakonników. Powstania tzw. „księży patriotów”, rozwiązania instytucji kościelnych i Caritas, prymas zdecydował się podpisać z władzami komunistycznymi porozumienie z 14 kwietnia 1950 r. które z braku konkordatu, w jakimś sensie regulowało stosunki państwa i Kościoła. Z dzisiejszego punktu widzenia, zdaniem wielu historyków, pozwoliło ono w pewnym sensie, być swoistą amortyzacją w różnych próbach niszczenia Kościoła, choć go od niego w żadnym wypadku nie uchroniło. W latach 50. ataki przybrały na sile co wyraziło się m.in. zaaresztowaniem bpa kieleckiego Czesława Kaczmarka, bpa katowickiego Stanisława Adamskiego czy bpa chełmińskiego Kazimierza Kowalskiego.

W kwietniu 1951 r. podczas wizyty w Watykanie u papieża Piusa XII, prymas otrzymał specjalne pełnomocnictwa, po wyjaśnieniu papieżowi sytuacji, jaka panowała w Polsce w stosunku do Kościoła. Papież wypowiedział wówczas słynne zdanie, że: „Polska da sobie radę z takim prymasem”, do tej pory następcy św. Piotra trudno było zrozumieć tragiczną sytuację w jakiej funkcjonował Kościół pod komunistycznym reżimem. Rok później prymas Wyszyński, otrzymał kapelusz kardynalski, będzie mógł go jednak odebrać dopiero za pięć lat, na początku 1957 r.

9 lutego 1953 r. władze wydały dekret, na mocy którego, decydowały o obsadzaniu stanowisk kościelnych w polskim Kościele. Zobowiązywały także kapłanów do złożenia przysięgi na wierność komunistycznej konstytucji. Prymas stanowczo zareagował na ten dekret listem skierowanym do rządzących 8 maja, który do historii przeszedł pod nazwą „non possumus”. W jego treści stanowczo sprzeciwił się zawartym w nim postanowieniom. 5 czerwca, nie otrzymawszy odpowiedzi od władz, podzielił się swoim stanowiskiem z tysiącami wiernych podczas procesji Bożego Ciała w Warszawie. Decyzja o aresztowaniu prymasa zbiegła się ze sfingowanym procesem bpa Czesława Kaczmarka oraz 6 księży, pracowników kurii krakowskiej. Władze zażądały od prymasa potępienia kieleckiego biskupa. Zdaniem Bolesława Piaseckiego twórcy PAX-u mogłoby to uratować Kościół przed całkowitym zniszczeniem. Podczas rozmowy z Piaseckim prymas wybrał więzienie niż możliwość potępienia bpa Kaczmarka. Decyzja o jego aresztowaniu zapadła 23 września 1953 r. Dwa dni później 25 września w godzinach wieczornych prymas Wyszyński został zabrany z domu przy ul. Miodowej w Warszawie. Był więziony w Rywałdzie Królewskim, Stoczku Warmińskim, Prudniku Śląskim i Komańczy. Wspólny mianownik, który łączy te miejsca to oczywiście osoba prymasa oraz miesiąc październik, miesiąc Maryjny, miesiąc w którym przewożono prymasa do kolejnych stacji jego bezprawnego uwięzienia. 8 grudnia 1953 r. prymas oddał się w całkowitą niewolę Maryi na podstawie rozważań Ludwika Marii de Montfort. Będąc w Prudniku Śląskim opracował także tekst odnowionych ślubów jasnogórskich z okazji 300 rocznicy złożenia tych ślubów przez króla Jana Kazimierza. Stały się one następnie inspiracją do opracowania przez prymasa 9-letniej nowenny, przygotowującej Polskę do 1000-lecia chrztu Polski, a w dalszej perspektywie 600-lecia powstania Jasnej Góry. 26 sierpnia 1956 r. w sanktuarium jasnogórskim odbyły się uroczystości związane z 300-leciem ślubów narodu. Prymas nie został wypuszczony z więzienia, a jego nieobecność symbolizował pusty fotel z bukietem kwiatów. Tekst ślubowania, setką tysięcy wiernym, w imieniu prymasa, odczytał bp Michał Klepcz Uwolnienie prymasa miało miejsce pod koniec października 1956 r. Zanim miało ono jednak miejsce, 26 października, z tą wiadomością do Komańczy, przyjechał wiceminister sprawiedliwości Zenon Kliszko i poseł Władysław Bieńkowski. Prymas zgodził się opuścić bieszczadzkie więzienie, pod warunkami zniesienia dekretu z 9 lutego 1953 r., uwolnienia i powrotu biskupów oraz administratorów apostolskich do swoich diecezji, przywrócenia pracy komisji mieszanej itd. Władze zgodziły się na te ustępstwa na fali tzw.: odwilży październikowej. W 1956 r. rozpoczęła sie 9-letnia nowenna. Pierwszy rok wiązał się z hasłem obrony krzyża. Zbiegło się to z akcją usuwania przez państwo, krzyży ze szkół i budynków administracji publicznej. Ruszyła peregrynacja kopii ikony Czarnej Madonny. W 1966 r. komuniści uwięzili ów obraz, wówczas po polskich diecezjach peregrynowały same jego ramy. Komunistów w złość wprawiały zwłaszcza tłumy ludzi na szlaku pielgrzymki obrazu. Na główne uroczystości 1000-lecia chrztu Polski nie pozwolono przyjechać papieżowi Piusowi XII. Ponowny atak na Kościół i wartości chrześcijańskie ruszył zmasowanym frontem po wyborach 1957 r.

W latach 1962-1965 niezwykle ważnym wydarzaniem dla historii Kościoła, zarówno w Polsce jak i na świecie, był sobór watykański II. Prymas uczestniczył bardzo aktywnie w pracach przygotowujących to wielkie wydarzenie. Później, podczas sesji soborowych był w Sekretariacie ds Nadzwyczajnych, a następnie, aż do jego zakończenia w Prezydium Soboru. Uczestniczył we wszystkich sesjach. W kluczowych dla polskiego Kościoła sekcjach obsadził ważnych i kompetentnych biskupów, m.in.: Karola Wojtyłę czy Bolesława Kominka – Konstytucja Dogmatyczna o Kościele; Konstytucja Duszpasterska o Kościele (Gaudium et spes). W 1965 r. na zakończenie obrad soboru, władze episkopatu w Polsce wystosowały list do przedstawicieli innych episkopatów z zaproszeniem ich na uroczystości milenijne do Polski. Do biskupów niemieckich zamieścili znamienne słowa „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”, które przez władze komunistyczne w Polsce zostały bardzo źle przyjęte.

W latach 70 prymas ujmował się za strajkującymi robotnikami. Traktował ich postulaty z punktu widzenia człowieka i jego naturalnych potrzeb, świadomie unikał kwestii politycznych. Po wybraniu na papieża Polaka, Jan Paweł II powiedział, że nie byłoby papieża z Polski, gdyby nie prymas tysiąclecia. Podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny w czerwcu 1979 r. zaczęły w ludzkich sercach budzić się przemiany, które przyniosły w konsekwencji wielkie owoce społeczne i polityczne, a w dalszej perspektywie obalenie komunizmu. Do „Solidarności” prymas podchodził z dużą rezerwą, zwracając przede wszystkim uwagę na jej aspekt społeczny, a nie polityczny. Na fali strajków z sierpnia 1980 r. obok postulatów robotniczych, na bramie gdańskiej stoczni, pojawiły się obrazy Jana Pawła II, Jasnogórskiej Maryi oraz krzyż. Ten ostatni był nie tylko znakiem męczeństwa, ale przede wszystkim symbolem wolności. Bez wątpienia było to ogromne zwycięstwo prymasa, który zdołał obronić te symbole przed wyśmianiem, znieważeniem i pogardą stosowaną w polskim społeczeństwie przez władze socjalistyczne na przestrzeni dziesiątek lat.

Na początku 1981 r. prymas dowiedział się o swojej nieuleczalnej chorobie nowotworowej, która bardzo szybko robiła liczne spustoszenia w jego organizmie. Władze z Moskwy obserwując te wydarzenia, postanowiły pod sam koniec życia prymasa, szczególnie go upokorzyć i zadać mu śmiertelny cios, ukazując, że w ostateczności to oni zwyciężyli i teraz dokończą dzieła zniszczenia Kościoła w Polsce. Wydano rozkaz zabicia papieża. Do zamachu doszło 13 maja 1981 r. na Placu Św. Piotra. Polska i świat zamarły. Z jednej strony umierający papież walczący o życie w klinice Gemelii, a z drugiej umierający prymas... Ludzie tłumie garnęli się do kościołów i zanosili heroiczne modlitwy za te dwie wielkie Osoby polskiego Kościoła. Prymas wiedząc o tym zwrócił się do wiernych z prośbą kierowania modlitw o uzdrowienie papieża, niejako kosztem samego siebie. Innymi słowy można powiedzieć, iż ofiarował wówczas swoje życie za Jana Pawła II. „Nie ma większej miłości niż ta, gdyż ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Zmarł w nocy 28 maja 1981 r. o godz. 4:40. Jego pogrzeb został nazwany pogrzebem królewskim, gdyż zgromadził setki tysięcy wiernych. Trumna z jego ciałem została złożona w bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie. W maju 1989 r. ruszył jego proces beatyfikacyjny, który znajdzie swoją finalizację 7 czerwca 2020 r. podczas uroczystej beatyfikacji prymasa tysiąclecia.

Opatrzność zesłała Kościołowi w Polsce dwie niezwykłe osoby, które potrafiły przeciwstawić się wielkiemu złu, które przeprowadziły naród przez Morze Czerwone komunizmu i systemowego ateizmu. Mamy wspaniałych świętych i błogosławionych i nic, i nikt nam tego nie zabierze, gdyż jest to nasze wielkie narodowe dziedzictwo, które buduje naszą Ojczyznę od setek lat. Dziś dzięki tajemnicy świętych obcowania możemy się za ich wstawiennictwem modlić i prosić ich o pomoc i wsparcie w rozwiązaniu różnych naszych życiowych spraw, i problemów. Możemy sprawić, że zostaną Oni nie tylko naszymi orędownikami, ale przede wszystkim serdecznymi przyjaciółmi.

dr Robert Zadura